środa, 31 grudnia 2014

Nowy Rok 2015 w wibracji 8

Potężna wibracja ósemki zakończy kryzys?!











Ósemka jest symbolem śmierci i odrodzenia oraz władzy i mocy.
Ósemka w poziomie to znak nieskończoności.
Dwa koła to zachowanie energii i siła budowania.
Osiem to także zakodowany symbol perpetuum mobile.
Ósemka czerpiąc z duchowości tworzy świat materialny.
Osiem to również niekończąca się karma, to prawo przyczyny i skutku.
Jak widać ósemka jest bardzo pojemna. Dla pitagorejczyków była liczbą doskonałą i symbolizowała miłość.
          W Tarocie ósemkę reprezentuje Duży Arkan SPRAWIEDLIWOŚĆ.

niedziela, 28 grudnia 2014

Sylwester może być i dla zwierząt cudny

Kocham zwierzęta i dlatego nie strzelam w Sylwestra


piesek




















Takie hasło przeczytałam na Facebook-u i podpisuję się pod tym wszystkimi rękami i nogami!
Moje psy i koty wprawdzie nie doznały trwałego urazu psychicznego, ale na Sylwestra dostawały miksturę na uspokojenie od zaprzyjaźnionego weterynarza po tym jak zobaczyłam ich przerażenie. Tylko kocica Grucha znosiła wystrzały w jakim takim spokoju. Puńka, mała suczka wielorasowa, spędzała czas strzelania pod wanną strwożona,  Baltazar, duży wyżeł mógł przeżyć strzelanie tylko pod moją spódnicą trzęsąc się jak galareta, a bokser zdemolował mi drzwi od łazienki aby tam się ukryć.
Moja najserdeczniejsza przyjaciółka miała domownika, cudnego, zawsze uśmiechniętego Darow-a, który przypominał najbardziej urodą labradora ale był nieco drobniejszy. Darow znosił strzelanie nie najlepiej ale nic szczególnego się nie działo oprócz trzęsiawki. Do pewnego momentu. Któregoś roku, tuż przed wybiciem godziny zerowej w Sylwestra zapragnął natychmiast zrobić siusiu, wobec czego mąż przyjaciółki wyprowadził go na dwór. Bardzo długo nie wracali, Nowy Rok już był od godziny i kiedy przestraszone postanowiłyśmy iść ich szukać, mąż wrócił, SAM. Petarda upadła pod nogi psa i wybuchła. Oszalały Darow puścił się przed siebie ze skowytem i zniknął. Poszukiwania nie dały rezultatu. Znaleźli go półtora tygodnia później, wycieńczonego i ogłupiałego. To już nie był ten sam pies. Zagościł mu w psychice na stałe taki lęk, że każde puknięcie, stuknięcie, trzaśnięcie drzwi na klatce, spadająca łyżeczka ... powodowały dramatyczne reakcje. Leki uspakajające na czas strzelania sylwestrowego nie działały, musieli być oboje ciasno przy nim. Kiedy wracali do domu z pracy nie wiedzieli co zastaną, czy może jakiś dźwięk spowodował że Darow, duży pies, zdemolował kompletnie mieszkanie próbując wcisnąć się do najmniejszej szafki, pralki ... w najmniejszą dziurę. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile remontów musieli zrobić za jego życia, ale wytrwali z nim w miłości jeszcze wiele lat, do czasu kiedy zmarł na serce.

Tylko totalni idioci nie liczą się ze spokojem zwierząt które mają do tego absolutne prawo. 
To nasz psi obowiązek!

niedziela, 21 grudnia 2014

Symbol OM

OM najważniejsza mantra


To pierwsza głoska wszechświata, prasylaba. Odpowiednia wymowa (aum) powtarzanie tej głoski ułatwia osiągnięcie stanu głębokiej medytacji i oświecenia. Należy intonować głoskę długo i przeciągle na wydechu modulując głos. Pomoże w odnalezieniu spokoju i ciszy, połączeniu się z kosmosem oraz doświadczaniu siebie jako części wszechświata.
Znak graficzny oddziałuje pozytywnie na otoczenie, szczególnie tak piękny jak ten tu. Wysyła wibracje w kolorze białym ogólnie wzmacniające organizm człowieka pojawia się też energia odpowiadająca kolorowi niebieskiemu sprzyjająca wytworzeniu nastroju spokoju.
A ponieważ życzę wam cudownie spokojnych świąt, posyłam Wam ten wspaniały symbol.

czwartek, 18 grudnia 2014

RUNY NA NOWY ROK

W Wigilie sporządź talizman


runy
Runy działają na zasadzie promieniowania kształtów. 
Każda przywołuje subtelne energie z kosmosu i wywiera wpływ na podświadomość, aktywując siły psychiczne, które są ukryte pod progiem świadomości. 
Runy są pomocne do kształtowania osobowości wzmacniając pożądane cechy i eliminując te zakłócające harmonię.





Wybrane runy można nosić przy sobie w formie talizmanu namalowane na kamyku, drewienku lub kartce.

Ich wielka moc będzie przyciągać ku nam to co dobre, a zwiększysz tę moc jeśli talizman runiczny wykonasz w noc wigilijną. Rodzinnie więc zróbcie je w dobrej energii.

wtorek, 16 grudnia 2014

Magia jemioły

Całuśna jemioła


jemiola

















Dawno, dawno temu, za lasami, za górami, druidzi uważali jemiołę za roślinę magiczną i wykorzystywali do leczenia wielu schorzeń. Liście i młode gałązki jemioły zawierają wiele substancji, które są aktywne biologicznie i to ta zbierana zimą zawiera najwięcej substancji leczniczych. Pomaga w problemach z oddychaniem, obniża ciśnienie, jest moczopędna i wspomaga leczenie miażdżycy. Wyciągi z jemioły używane są także w leczeniu raka zwiększając szanse przeżycia. Na temat jej działania powstało ponad 700 prac naukowych w których wskazano, że substancje jemioły mobilizują komórki układu immunologicznego.
Ale ostrzegam, w dużych ilościach jest trująca!
Szczególną moc magiczną ma jemioła ścięta w noc przesilenia zimowego, czyli właśnie tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Wilia była nocą starzęśli, bo tak nazywano wigilię i jemiołę w staropolszczyźnie. Dla Magów była świętym zielem i potężnym talizmanem. Jest symbolem płodności, odrodzenia i mądrości.

W wigilię, przed pierwszą gwiazdką, należy zawiesić jemiołę w trzech miejscach domu:

Nad stołem gdzie przyniesie biesiadnikom szczęście i dostatek a składane pod nią szczere życzenia nabiorą magicznej mocy i się spełnią.

Nad drzwiami wejściowymi aby chroniła dom i mieszkańców przed wszelkim złem.

Nad kuchnią lub kominkiem gdzie będzie chroniła przed pożarem.

Całować się można pod każdym pęczkiem jemioły co przynosi szczęście zakochanym, a po każdym pocałunku należy zerwać jeden owoc. Zerwanie wszystkich, gwarantuje szczęśliwe małżeństwo i dzieci.

Powieszenie gałązki podczas nowiu nad drzwiami kogoś upatrzonego i zabraniu po pełni księżyca aby nosić najbliżej serca przyciągnie miłość.

Zerwany listek można włożyć do portfela zamiast łuski karpia, a gałązkę do walizki aby chroniła w podróżach.

Jeśli chcesz skarbu (cokolwiek to dla ciebie znaczy), pożółkłą gałązkę jemioły owiń na gałązce leszczyny tworząc różdżkę i w wigilie św. Jana, chwile po zachodzie słońca dotknij nią ziemi. 

Jemioły nie wolno wyrzucać, trzeba ją przechować cały rok aż do następnej, aby moc pozostała przy Was!


niedziela, 14 grudnia 2014

Pomyśl marzenie

Aniołek sypiący gwiazdkami


aniolek flash
Wszystkim moim czytelnikom po jednej gwiazdce posyłam dla spełnienia marzenia.

środa, 10 grudnia 2014

Smaki i zapachy emigracji - cz V

Bazary Londyńskie

market camden


Moja sytuacja w Londynie nie była już beznadziejna bo zaczęłam zarabiać jakieś pieniądze za najniższą stawkę krajową z czego 5£ tygodniowo zabierała agencja za pośrednictwo i pojawiali się klienci na tarota. 
Do tego dopadło mnie szczęście niewysłowione, ponieważ z pokoju obok pudełka zapałek w którym spałam na podłodze, wyprowadzili się lokatorzy i zarządzająca domem udostępniła mi dwuosobowe łóżko wciąż tylko za opłaty licznikowe, do czasu pojawienia się nowych chętnych do zamieszkania.
Po raz pierwszy od przyjazdu nareszcie się wyspałam i mogłam pobyć sama! To mnie tak uszczęśliwiło, że złapałam natychmiast porywisty wiatr w szerzej rozłożone skrzydła i wysyłałam dziesiątki CV do kwiaciarń, jednocześnie dłubiąc pierwsze tutaj czapki, szaliki, mitenki i szaleństwa z mojej głowy; w metrze, autobusach i po kolacji w domu, bo musicie wiedzieć, przywiozłam tu wszystkie swoje wełny. 
Gotowe rzeczy fotografowałam na pięknych Polkach. 

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Mól Książkowy gatunek zanikający











Po czym poznać Mola Książkowego?


 
Wiecie? Ci co czytają, wiedzą!
Mól Książkowy jest trochę nieobecny tkwiąc w stanie alfa, a to powoduje że mało się odzywa albo wcale jeśli znalazł się przypadkiem wśród cyborgów dla Mola nieinteresujących a tak naprawdę nieistotnych. Nagabywany pytaniami, odpowiada półgębkiem lub uśmieszkiem. Uznany za niedostępnego gbura szybko zdobywa upragnioną przestrzeń świętego spokoju dopóki nie zderzy się z innym Molem Książkowym.
Takie spotkanie trzeciego stopnia powoduje przeskok obu Moli w stan Beta, co owocuje cudowną konwersacją we wspaniałym języku na obszarach zupełnie nieznanych cyborgom. Następuje cisza, bo Mole okazali się być kontaktowi, kontaktowi ale w sposób kompletnie niezrozumiały Cyborgom czytającym wyłącznie SMS-y i e-maile i słychać w tej ciszy jak rośnie szacun, tym bardziej, że okazuje się, dinozaury umieją się także posługiwać telefonem komórkowym i komputerem.
Mimo to Mole wolą czytać książki oryginalne, z zapachem, z szeleszczącymi kartkami, na piechotę, nie lecąc na skróty oglądaniem ekranizacji powieści wyłącznie, bo owszem oglądają, ale po przeczytaniu książki, lub jeśli nie, szybko dopadają sprawczynię filmu dla ustalenia zgodności, ale przede wszystkim aby wyświetlić swój własny film w trakcie czytania, często piękniejszy i ciekawszy.

PS. Dziękuję za inspirację do tego wpisu Molowi Książkowemu Magdalenie M

sobota, 6 grudnia 2014

Magiczna biżuteria

Naszyjnik z Różowym Kwarcem

































Ostatnio dopadła mnie nowa zupełnie pasja, która łączy moją miłość do rękodzieła z moją wiedzmowatością (istniał taki wyraz? jak nie to już jest). Tworzę mistyczną, magiczną biżuterię, dobierając odpowiednio minerały i kolory a oprawiam je w masę polimerową.
Naszyjnik na zdjęciu (będą lepsze fotki, tu brakowało światła i czasu) to oprawiony Kwarc Różowy zawieszony na sznurku autentycznych korali. Barwy energetyzują stworzony talizman który przyciąga miłość, rozgrzewa związek, reguluje emocje.
Zrobiłam już kilka, każdy jest absolutnie inny i na inną okoliczność.
Umieszczam je w swoim sklepie GGW Fashion Gallery, na razie trafiły tam trzy, ale będzie więcej bo to szaleństwo nie opuści mnie szybko a nawet możliwe że wcale.

czwartek, 4 grudnia 2014

Smaki i zapachy emigracji - cz IV

Londyn w szpilkach


szpilki na stopach



Poszukiwanie zatrudnienia w Anglii rozpoczyna się na ogół od agencji pracy (jest ich dużo) produkujących niewolników na potrzeby zakładów pracy które potrzebują na szybko uzupełnienia w kadrze i są to miejsca gdzie jest ogromna rotacja z wiadomych powodów a gdzie żaden Anglik nigdy się nie zapędzi.

Trzeba się zarejestrować, co można połączyć z jednoczesnym założeniem konta w którymś z banków jeśli jest akurat na miejscu jakiś przedstawiciel – łapacz klientów, a był, więc skorzystałam i stałam się właścicielką pustego jeszcze rachunku w banku którego na oczy nie widziałam. 

Nawiasem mówiąc, jestem do dzisiaj w tym właśnie banku, dobrze trafiłam, nie licząc nadgorliwości w pilnowaniu pieniędzy. Za każdym razem kiedy wykonuję jakąś dziwną dla nich płatność, blokują mi kartę, ja lecę się tłumaczyć że to była moja transakcja, nikt się nie włamał, oni odblokowują, i tak w kółko. Prawie się już przyzwyczaiłam choć to wkurzające, ale lepiej tak niż lekceważenie niebezpieczeństwa defraudacji. 

Po zaistnieniu w agencji, musiałam chodzić codziennie na 7 rano do nich i czekać na dzień kiedy i mnie wreszcie wyczytają do jakiegoś zajęcia, bo tak to się odbywa. Trzeba pochodzić, bo to sprawdzian czy jesteś gorliwa. Byłam, i po kilku dniach zostałam wyczytana. Trafiłam do firmy która zajmowała się kolportażem prasy dla abonamentów. Pakowałam w wielkie koperty po kilka różnych pism z listy i naklejałam właściwy adres.
Do tego dnia byłam kobietą która mówiła o sobie przez 55 lat -  'urodziłam się w szpilkach i umrę w szpilkach', po 6-tej godzinie stania w jednym miejscu, zrezygnowałam ze śmierci w szpilkach. W panice kombinowałam, za co kupię sobie jakieś wygodne buty, najlepiej natychmiast. 

Ciąg dalszy będzie …

Wszystkie części - Smaki i Zapachy Emigracji

wtorek, 2 grudnia 2014

Śnieżna zima

Marzę o śnieżnej prawdziwej zimie 


padajacy snieg






Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam tyle śniegu, a tęsknię, bo uwielbiam zimę zimową bielusieńką i skrzącą się w słońcu lub księżycu i jeszcze żeby była wszędzie szadź. W taką zimę zawsze czułam takie szczęście dla tego cudu natury że motyle fruwały mi w brzuchu jak szalone.
Ja zamawiam taką zimę choć na chwilę!

czwartek, 27 listopada 2014

Smaki i zapachy emigracji - cz III

Co z tym językiem londyńskim?





















Bilet w jedna stronę sprawił, że nie kombinowałam – a może wrócić??? - na pewno bym nie wróciła, bo do czego, ale pewnie takie myśli pojawiły by się, a tak miałam wolną główkę i musiałam wziąć się za bary z moim nowym życiem bardziej niż myślałam.

Przede wszystkim napisałam do kwiaciarni e-maila, że są za daleko od mojego miejsca zatrzymania a innej opcji nie mam, wobec tego bardzo ich przepraszam ale muszę szukać czegoś bliżej. Jednocześnie rozpowiadałam i rozklejałam w polskich sklepach wiadomość że wróże z tarota za bardzo przystępną cenę. Już następnego dnia pojawiła się pierwsza klientka.

Jest coś takiego z moim Tarotem, który jak pisałam wcześniej sam mnie wybrał TU, że zawsze, ale to zawsze ratuje mi dupę, ale też nie rozpieszcza. Na przykład rzuca mi kłody pod nogi jak tylko odstąpię od wróżenia bo chcę odpocząć i za długo to odpoczywanie trwa. Obraża się, jak robię przepowiednie bez jednego choćby grosza, najwyraźniej uważa że ma być zapłacony i zacina się. 

Za pierwsze zarobione pieniądze pojechałam zwiedzać Londyn a w trakcie wybrałam sobie Westminster Bridge - most z niską barierką (na zdjęciu) aby łatwo było mi rzucić się w Tamizę jak nie dam rady zaistnieć tutaj i to nie jest żart. Po powrocie odkryłam maila z kwiaciarni która – uwaga – proponowała mi przyjazd mimo wszystko a oni mają dla mnie miejsce do zamieszkania, już dopytali. Dzisiaj wiem, że takie rzeczy się tu nie zdarzają. Pojechałam. I … nie znalazłam, no nie znalazłam ich, straciłam pól dnia i nie trafiłam. Jeszcze wielokrotnie zdarzyło mi się nie dotrzeć tam gdzie chciałam z tego samego powodu. Dlaczego? W Londynie trzeba sobie radzić samemu, bo większość ludzi nie wie co się znajduje za drugim rogiem nawet jeśli mieszkają w okolicy, no i z powodu języka ulicy którego wtedy nie rozumiałam w ogóle. 

Londyn to nieprawdopodobny konglomerat narodowościowy więc angielski niemalże na każdym kroku inny, rodowici wykształceni Anglicy natomiast na co dzień mówią ciągami posklejanych słów w jeden bełkot, bulgot jakiś, do kompletu dochodzi londyński cockney – język który powstał wśród najniższych warstw społecznych, głównie wśród złodziei którzy porozumiewali się między sobą tak żeby ich nikt spoza kręgu nie rozumiał szczególnie policja, a składa się wyłącznie ze slangu i gwary więziennej. Jest jeszcze cockney rymowany, taka gra słów, potem to poskracane, poprzycinane - bulba totalna i dla normalnych Anglików! Dzisiaj cockney rymowany jest cool, to styl życia i pole minowe dla tych którzy chcieliby cokolwiek zrozumieć a wyrok śmierci dla naśladowców.

Natomiast ja sama odkryłam, że kiedy mówię międląc gumę do żucia w buzi albo coś innego, mój angielski staje się zrozumiały na ulicy. 

Ciąg dalszy nastąpi ...

wtorek, 25 listopada 2014

Uczucia złości krokami do radości

Emocje nieposkromione


wscieklosc



















'Niemożność pozwolenia sobie na komfort bycia sobą pozwala na dyskomfort bycia nikim.'


Złość jest niezwykle kolorowym zjawiskiem, w wielu odcieniach: niezadowolenie, irytacja, niechęć, wściekłość, furia, rozdrażnienie … . 
Złość to sygnał że coś jest nie w porządku, to mobilizacja do obrony. 
Złość jest bezcenna dla człowieka. Nie do wiary? Ależ tak!

Tłumienie złości to właśnie niemożność bycia sobą, co powoduje obciążenie organizmu spowodowane napięciem emocjonalnym, co w konsekwencji ma wpływ na zdrowie: podwyższone ciśnienie krwi, choroby żołądka i układu krążenia, napięcie mięśni aż do bolesnych usztywnień, jest tego cala lista długa. 
Tłumiona złość żyje własnym życiem powodując też spustoszenia w psychice.

'Polityczna poprawność' nie pozwala się złościć – fatalna bzdura! Trzeba ujawniać złość, ale umiejętnie, co jest prawdziwą sztuką przyznaję. 
Nigdy nie tłumiłam złości kiedy mnie dopadała i nie dlatego, że wiedziałam że nie należy tłumić tego uczucia, a dlatego bo nie umiałam inaczej – byłam nadpobudliwa, ale też mój stereotyp złości to: wybuch bez nakręcania się i bez przekraczania niedopuszczalnych granic wobec osoby która wywołała te emocje, a potem bez rozpamiętywania powrót do normalnych relacji. Trzeba kochani natychmiast wyrazić co cie wkurza i tylko to, nic więcej! To najzdrowszy sposób złoszczenia się i dla ciebie i dla obecnych. Jeśli jednak poleciało ci trochę za daleko, należy przeprosić, ale tylko za tę nadwyżkę.
Złośćmy się więc mądrze, a podroby będą zdrowe, ciśnienie krwi wzorcowe nawet w moim wieku i ogólna radość, bo przecież jak mam pozałatwiane to nie ma powodów do żadnych frustracji a na wkurzające sytuacyjne bez konkretnej osoby, wykorzystaj przyjaciół i razem się pozłośćcie, tak jak razem się śmiejecie. 

PS. Ja nie mówię tu o ludziach wiecznie złoszczących się, na wszystko bez wyjątku, pielęgnujących w sobie złość z upodobaniem. To zupełnie inna bajka. 

piątek, 21 listopada 2014

Nadzieja, siostra marzeń i wiary


Dar nadziei



Nadzieja to chyba najcenniejsze co mamy. Nadzieja pozwala przeżyć w najbardziej ekstremalnych warunkach, bo tam gdzie wszystko już zawiodło, tląca się wciąż nadzieja sprawia że mamy napęd na dalsze próby wyjścia z opresji.
Szczur wrzucony do śliskiej kadzi z zimną wodą po kilkunastu minutach pływania w kółko tonie. Jeśli podsunie mu się kij tuż po rozpoczęciu tonięcia, tak że może się po nim wdrapać i wydostać z kadzi, po ponownym wrzuceniu pływa kilkadziesiąt godzin. Badacze odkryli, że za tonięcie zwierzęcia w pierwszej próbie odpowiedzialne nie są skutki stresu. np. zawał serca, a rezygnacja. To badanie Curta Paula Richtera wykazało jak potężna bywa nadzieja na ocalenie.

Nadzieja to nasz motor na podejmowanie wszystkich działań, z wyjątkiem tych odruchowych.
Bez nadziei nie moglibyśmy w ogóle żyć. Zdarza się że już tylko nadzieja utrzymuje nas przy życiu. Bez nadziei wszystko traci sens. Samobójcy to ludzie którzy stracili nadzieję.

Istnieją ludzie którzy żyją, żywiąc się wyłącznie nadzieją nic innego nie robiąc latami, dekadami całymi. To daje wyobrażenie, jaką moc ma nadzieja skoro potrafią przetrwać tak długo w beznadziejnych warunkach, wegetując. Tu sprawdza się powiedzenie, że nadzieja to matka głupich ..., bo sprawia, że ludzie wierzą w cud odmiany bez ich udziału. To jedyna pułapka nadziei.

Poza takimi przypadkami, NADZIEJA to dar, źródło mocy do działania.

niedziela, 16 listopada 2014

Smaki i zapachy emigracji - cz II

Kwieciste marzenia emigracyjne


kwiaty na stol
Miałam PLAN na rozpoczęcie nowego życia. Jeszcze w Polsce składałam przez internet odpowiednio przygotowane CV do kwiaciarni Londyńskich poszukujących pracownika, załączając zdjęcia moich własnych bukietów. Szczerze powiedziawszy nigdy nie miałam kwiaciarni, całe życie siedziałam w damskich ubraniach – najpierw miałam pracownię krawiecką gdzie szyłam moje projekty, a potem 2 sklepy z ciuchami, dodatkowo ciągle coś dłubałam na drutach i szydełkiem i miałam klientów na Tarota, wiodło mi się całkiem dobrze i było tak do czasu wyjścia za mąż za pracownika Siemens który jeździł po całym świecie i najchętniej zapakował by mnie na stałe do walizki zabierając wszędzie. Siłą rzeczy zrezygnowałam z własnego biznesu po długich rozmowach, bo widywalibyśmy się 3 miesiące w roku.
Wracając do Londynu - wzięło mnie na kwiaty, bo kocham kwiaty szaleńczą miłością i zawsze tworzyłam bukiety do domu, na różne okazje, często dodając wiązankę ślubną własnego pomysłu ubieranej przeze mnie pannie młodej. Zapragnęłam kwiatów, zapragnęłam być wśród kwiatów.
Na dziesiątki zgłoszeń, jedna kwiaciarnia zainteresowała się mną i umówiła na spotkanie w dwa dni po moim przyjeździe.

środa, 5 listopada 2014

Smaki i zapachy emigracji - cz I

Dlaczego wyjechałam do Londynu w UK




















Musiałam wyjechać z własnego kraju, bo po ciężkim rozwodzie miałam już tylko niebotyczne długi u przyjaciół, żadnych szans na pracę gdziekolwiek, 55 lat na karku, zero możliwości otwarcia własnego małego biznesu, żadnego wsparcia od rządu, o wygrane alimenty musiałam ścigać niemieckiego ex - męża zupełnie sama, podczas gdy jego rząd rozłożył parasol ochronny nad swoim obywatelem, ja znajdowałam karkołomne wręcz sposoby na zmuszenie Niemców do odzyskania pieniędzy od niego, co udało mi się w końcu, ale tak późno, że nie przeżyłabym czekając na ten cud w Polsce.
Stałam się po drodze lepszym mecenasem od rozwodów od opłaconego słabego, bo na dobrego nie było mnie stać, a męża owszem, postawił dwóch najlepszych w branży, a potem zostałam ekspertką od ścigania międzynarodowych przestępców alimentacyjnych. Prokuratura umyła ręce, monity do komórek rządowych w sprawie ścigania spełzły na niczym. Nie poddałam się. Powiedziałam sobie, że dopadnę go nawet na innej planecie i dopadłam! Ale wracam do tematu.

Wyjechałam do Londynu biletem w jedną stronę, z pożyczonymi 60 euro w kieszeni, co okazało się na miejscu w Londynie 37 funtami. Dlaczego tu? Bo: jeździłam po całym świecie i porozumiewałam się po angielsku ale w Londynie jakoś nigdy nie byłam, bo mój ex mąż nienawidzi Anglii więc wiedziałam że nigdy go tu nie spotkam, bo jest tu duża Polonia, bo Londyn to metropolia z ogromnymi możliwościami, bo niedaleko do kraju rodzinnego, bo była tu koleżanka u której mogłam się na chwilę zatrzymać. Wylądowałam na podłodze w jej wynajętym pokoiku wielkości pudełka od zapałek, gdzie spałam w półmetrowym przejściu pomiędzy jej łóżeczkiem 80 cm szerokim a ścianą. Musiałam zapłacić natychmiast, czyli z góry za pierwszy tydzień 30 funtów; za światło, gaz i wodę. Za pól metra podłogi nie musiałam, więc zaczęło mi się fartownie, bo miejsce w pokoju wieloosobowym kosztuje £ 50 a tyle jak wiadomo nie miałam. Pozostało mi 7 funtów w kieszeni, a jeden przejazd londyńskim autobusem (tańszy od metra) kosztował wtedy 1 funt 20 pensów.
Ciąg dalszy nastąpi …

Wszystkie części - Smaki i Zapachy Emigracji

piątek, 31 października 2014

ZADUSZKI



Przez noc droga do świtania -
Przez wątpienie do poznania -
Przez błądzenie do mądrości -
Przez śmierć do nieśmiertelności. 



Roman Zmorski

piątek, 17 października 2014

OBRAZY EZOTERYCZNE

milosc nieba i ziemi




























Przepiękny! Nie wiem czyj. Może ktoś z Was wie? I jak byście go podpisali?
Kto da nazwę najtrafniejszą???
Ciepełko posyłam - Wiedźma.

wtorek, 14 października 2014

Jesienne dywagacje Wiedźmy

Z zadziwieniem o jesieni

































Nie lubiłam, nie znosiłam jesieni bardzo długo. Jesień miała niezwykle silny wpływ na moją psychikę. Jesienią ogarniała mnie niesprecyzowana, nieodparta tęsknota na granicy ciężkiej depresji. Nie radziłam sobie z tymi uczuciami tak dalece, że nawet wyjątkowe piękno tej pory roku nie było w stanie choć trochę poprawić samopoczucia. Najwyraźniej musiałam do jesieni dorosnąć, a właściwie DOJRZEĆ, a moje dojrzewanie trwało bardzo długo, dojrzewałam z wielkim opóźnieniem i bardzo wolno, aż w końcu udało mi się, raptem, kilka lat temu. Jesień to czas spokoju, refleksji, poezji, przemijania, wyciszenia, odpoczywania, senności, rozmarzenia ... a ja miałam w sobie tyle szaleństwa, łapczywości życiowej, że nie było ani sekundy na jesień, tym bardziej na rozmarzenie, marzenia to ja sobie wtedy spełniałam konsekwentnie! 
Dzisiaj kocham jesień, i tę cudowną złotą i tę pluchatą, kocham miłością głęboką, dojrzałą, już na zawsze i nie mogę się jej doczekać, tęsknię wręcz za jesienią, choć wciąż zachwyca również wiosna, ale jesieni nic nie przebije. Ta nagła miłość do jesieni jest największą niespodzianką mojego życia. Przyglądam się sobie w zadziwieniu i to zadziwienie mnie nie opuszcza, pomimo że jestem też w jesieni, więc przecież pasujemy do siebie jak ulał.
Cudownie jest być Jesienią w Jesieni. 

A Wy, jak macie z jesienią? Bo jesień nie jest obojętna nigdy nikomu.

piątek, 10 października 2014

Pożądanie władzy i złota rodzi gwałt w naszym kraju

Gwałty na kobietach w Polsce 





















Kobiety kochane wszystkie bez wyjątku, uświadamiam Was, że jesteście gwałcone masowo bez przerwy, na wszystkie możliwe sposoby, przede wszystkim przez zwyrodniały klerykalny rząd dla władzy i z pożądania do większej ilości złota w ich kieszeniach! Jesteście gwałcone w naszym kraju po to właśnie aby przybywało tego złota Kościołowi i Rządowi i władzy do manipulowania większą ilością społeczeństwa - im więcej posłusznych i wiernych podatników, tym bogaciej rządzącym!
Kiedy wreszcie ten chory kraj uzdrowicie wypieprzając cały Kler i Rząd???!!!
Pisałam wcześniej tak TU

czwartek, 9 października 2014

Jak cenna jest przyjaźń?!

Przyjaźń jest najważniejsza a potem długo nic ...


cenna przyjazn
Moja najserdeczniejsza przyjaźń liczy sobie do dzisiaj 47 lat i trwa. Ta przyjaźń przetrwała wszystkie moje związki, wszystkie moje życiowe burze, moje dłuższe i krótsze wyjazdy, w końcu zmianę kraju. Powychodziłyśmy za mąż (moja przyjaciółka trwa w tym samym małżeństwie od początku), urodziłyśmy dzieci, wychowałyśmy je niemalże razem, teraz mamy wnuki i nic ani nikt nie zachwiał naszą przyjaźnią a były takie zakusy.
To jedna z najcenniejszych rzeczy w moim życiu. Jesteśmy totalnie różne! Bardziej nie można się różnić. Ona, ta moja ukochana przyjaciółka, to osoba ze stoickim spokojem i rzadko kto kiedykolwiek wyprowadził ją z równowagi a do kompletu poukładana, oszczędna, wstrzemięźliwa w wielu sprawach i pracoholiczka. Ja, totalne szaleństwo z ogromnym apetytem na życie w zawrotnym tempie, odważna niezwykle na granicy rozsądku. Tylko jedno mamy wspólne, zachłanne czytanie, tyle że z innych półek na ogół. Zadziwiła mnie na samym początku a z tego zadziwienia pokochałam ją miłością stałą i wierną. Ta przyjaźń pozwoliła nam stworzyć fantastyczny świat, bo pojawiały się wokół nas oczywiście satelity, nasi partnerzy, nasze dzieci, nasi inni przyjaciele i znajomi, aż w końcu powstali Czwartkowicze - od czwartku, bo w tym dniu tygodnia wszyscy z nas mieli najwięcej czasu i wobec tego w te dni spotykaliśmy się na kolacjach za każdym razem w innym domu, do tego dochodziły grille gdzieś w krzakach zaprzyjaźnionych, wyjazdy nad jeziora, mikołajki z prezentami, wspólne sylwestry, bis sylwestry 1 czerwca, party piżamowe, party kapeluszowe ..... itd, itp. Nasze dzieci najlepiej i najfajniej pamiętają właśnie Czwartkowiczów i czwartki, niekoniecznie zawsze w czwartki. Czasami zawiadamiałyśmy: Kochani! Czwartek w piątek się odbędzie. Cudowne, wspaniałe życie! Tu w Londynie też poznałam fantastycznych ludzi z którymi zawarłam trwałe przyjaźnie niemalże od samego początku i dzięki temu mam kapitalnie, radośnie, dobrze!
To przyjaźnie właśnie są najważniejsze w życiu. To przyjaźnie nadają kolorytu, wspierają, rozwijają, wspomagają,  wnoszą dużo więcej w nasze życie niż sami byśmy zdołali, a tak niewiele trzeba, wystarczy tylko dbać i być lojalnym do bólu.
Przyjaciele moi kochani! Kocham was nade wszystko i nie wyobrażam sobie życia bez was.
A tobie moja Hanuś dziękuję szczególnie że jesteś.

przyjazn jest najwazniejsza


piątek, 3 października 2014

Bezstresowo wychowywane dzieci

Pomyłki wychowawcze bardzo drogo kosztują

 

Po latach nieobecności z powodu zakotwiczenia na stałe w Los Angeles, odwiedziła mnie przyjaciółka w towarzystwie swojej małej pięcioletniej latorośli którą chciała mi koniecznie przedstawić.
Cieszyłam się na tę wizytę szalenie, ale już po otwarciu drzwi zwątpiłam, bo do mieszkania najpierw wpadła mała bomba i bez powitania dopadła moich rzeczy przewracając i rozsypując na wstępie, po czym wkroczyła z szerokim uśmiechem zupełnie niezakłopotana przyjaciółka.

Pomyślałam, że chce się najpierw przywitać, w końcu nie widziałyśmy się tak długo i dlatego jeszcze nie reaguje na zachowanie córki. Moje nadzieje na opanowanie dziecka spełzły jednak na niczym, zero reakcji i później, choć dziewczynka wyrywała właśnie drugą szufladę z regału aby wszystko z niej wyrzucić po czym wejść butami i podeptać.
Ja, matka swoich dzieci byłam w szoku.
Sytuacja była patowa!

czwartek, 25 września 2014

Wibracje kamieni - jaki kamień komu i po co?

Odpowiednim kamieniem można podkręcić swoją psychikę.






























ARIES - BARAN: Rodonit (minerał, nazwa od gr. róża z powodu koloru) równoważy twoje działania ucząc cię trafiania do celu.

TAURUS - BYK: Stylbit (minerał, inna nazwa desmin) wzmacnia determinację, ale pozwala na cenną elastyczność.

GEMINI - BLIŹNIĘTA: Obsydian śnieżny (skala magmowa, inna nazwa obsydian kwiatowy) pozwala na wszechstronność bez rozpraszania się obsesjami.

CANCER - RAK: Żółty Jaspis (skala osadowa, jaspis inaczej Jasper) pomaga zachować spokój i pozwala odpuścić tam gdzie trzeba.
 
LEO - LEW: Czerwony Jaspis pozwala być kreatywnym, prawdziwym i bez większych problemów podejmować wyzwania.

VIRGO - PANNA: Biały Jadeit (rzadki minerał)  pozwala docenić rzeczy takimi, jakimi i eliminują przymus, aby naprawiać wszystko.

LIBRA - WAGA: Jaspis Brązowy w Paski pomaga utrzymać kontrolę i nie rezygnować z siebie na rzecz świętego spokoju.

SCORPIO - SKORPION: Czarny Agat (półszlachetny minerał) pozwala rządzić swoimi emocjami, aby znaleźć dobre, zamiast skupiać się na ciemnej stronie myśli.

SAGITTARIUS - STRZELEC: Bronzyt (popularny minerał) pomoże Ci wydobyć to, co jest korzystne i nie oglądać się za siebie dla swoich nowych poszukiwań.

CAPRICORN - KOZIOROŻEC: Żółty Kalcyt (minerał skałotwórczy) pozwala zobaczyć, jak eliminować to, co nie działa w twoim najlepszym interesie.

AQUARIUS - WODNIK: Rubin (kamień szlachetny) intensyfikuje twoje nowe wzorce myślowe nie przytłaczające innych.

PISCES - RYBY: Tygrysie Oko (rzadki minerał) pozwala rozważać skutki swoich działań, nie gubiąc się myślach.

Opracowała 
Tara Mideaker specjalistka w dziedzinie wibracji kamieni i krysztalow

wtorek, 23 września 2014

Przeszczepy i ich konsekwencje

Stare życie przeszczepu w nowym życiu


przeszczepy
Pisałam wcześniej że wszystko jest energią TU, o pamięci wody TU, a przecież nasz organizm przeciętnie w 70-ciu procentach składa się z tej cieczy i o tym że emocje i nasze myśli mają wpływ na nasze zdrowie TU.

Zatem moi drodzy, logiczne jest, że każda komórka naszego ciała ma pamięć, zawiera emocje i jest naznaczona stemplem naszej tożsamości!

Co to znaczy? Chodzi kochani o to, że jeśli zdecydujemy się na przeszczep organu, musimy być przygotowani psychicznie na przeszczepienie również części pamięci czy nawet tożsamości dawcy.

Dr Paul Pearsall (psycholog, neurolog i immunolog) zajmuje się fenomenem zmian osobowościowych występujących po transplantacji serca. W książce pt. "Kod serca", przedstawił opinie biologów, neurologów, chirurgów, lekarzy ogólnych, psychologów i pielęgniarek z których wynika że część pacjentów wraz z przeszczepionymi organami przejmuje od swego dawcy także wrażenia i przeżyte emocje a niekiedy nawet niektóre cechy jego osobowości.

Ten obcy strumień świadomości, niosący ze sobą myśli, przeżycia, uczucia, poglądy, działania, jest na tyle silny, że zostaje odebrany przez nowy mózg głosi holenderski kardiolog, prof. Pima van Lommela w książce ''Nieskończona świadomość''.

Pobrany z ciała narząd ma w sobie życie, informacje i wibrację dawcy.

U części biorców wrażenia, przebłyski innej pamięci po jakimś czasie zanikają, natomiast częściej pozostają zmiany osobowości.

Nie jestem przeciwniczką przeszczepów, ale sama sobie nie życzę i to nie z powodów wyżej opisanych, po prostu nie czepiam się życia na siłę, przeżyłam jak dotąd co najmniej 5 żyć w porównaniu do przeciętnego życia innych i zapisuję teraz szóste, więc jak przyjdzie co do czego, to ja dziękuję. Wystarczy.
Niech ratują w ten sposób dzieci przed którymi jeszcze tyle niezapisanego, albo tych którzy muszą jeszcze koniecznie coś zrobić w tym życiu, ale niech biorcy będą gotowi na możliwość szczególnych doznań. 

Obejrzałam dzisiaj film oparty na faktach pod tytułem Heart of A Stranger - w polskim tłumaczeniu Cudze Serce, z Jane Seymour w roli głównej i stąd ten wpis, bo przypomniał mi moją wiedzę na ten temat, bo jak to mają Wiedzmy, wiedzą dużo ale zapominają że wiedzą.

czwartek, 18 września 2014

niedziela, 14 września 2014

Kompleksiki, kompleksy, kompleksiory

Jak żyć z kompleksami? 

Justyna Steczkowska













































Idealni ludzie mają przesrane! To obiekty zawiści. Ludzie tak naprawdę kochają nasze wady! Spójrzcie więc na swoje kompleksy z przymrużeniem oka i polubcie. Zamieńcie kompleksy w napęd rozwojowy, po to, żeby ukryć kompleks pod warstwą wspaniałej osobowości.

Przeczytaj uzupełniająco moje wcześniejsze spostrzeżenia Atrakcyjność to sztuka.

Ja miałam w życiu szczęście, bo tragicznie zakompleksiona z powodu kartoflanego nosa na mojej twarzy, czego w żaden, nawet najwymyślniejszy sposób nie dało się ukryć, natknęłam się we wczesnej młodości na coś zachwycającego, co pomogło mi raz na zawsze uporać się z moim cierpieniem, a nawet pokochać swój wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny NOS.
To było w restauracji. Dobiegła mnie z boku niezwykle interesująca konwersacja, rzuciłam więc okiem w tamtą stronę i … oniemiałam! Siedziała tam zjawiskowa dziewczyna z ... nosem większym od mojego!, w towarzystwie fantastycznie przystojnego chłopaka wpatrzonego w nią w zachwycie, spijającego każde słowo z jej ust.
Widok był tak niezwykły, że za cholerę nie potrafiłam oderwać oczu od niej, więc starałam się jak mogłam nie spłoszyć ich, czy zdenerwować moim natrętnym podglądaniem.
Ta dziewczyna zmieniła moje życie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w sekundę.
Była absolutnie niezwykła, nadzwyczajnie charyzmatyczna, cudownie mówiąca, z fantastyczną mową ciała ... no po prostu to była OSOBOWOŚĆ! Do kompletu, ta osobowość była doskonale 'zrobiona'; świetny, idealny makijaż, genialna fryzura, dobre ciuchy.
Ona była taka, że zaczęłam zazdrościć jej większego przecież od mojego nosa, bo nie można było sobie wyobrazić jej całokształtu bez tego szczególnego elementu.

Będą mi też zazdrościć mojego nosa!!! - postanowiłam. I tak się stało.

Nosek Steczkowskiej

Zdjęcia gwiazdorskiej, cudownej Justyny Steczkowskiej z jej niemałym, tylko jej, jedynym w swoim rodzaju noskiem. 

czwartek, 11 września 2014

Co jest śmiesznego w chorobie psychicznej?

Ruby Wax pod tytułem "Co jest śmiesznego w chorobie psychicznej?"


Komediowa amerykańska artystka prowadząca programy autorskie na trudne tematy.  Dla Ruby nie ma tematów tabu.


sobota, 6 września 2014

Profilaktyka czosnkowa dla zdrowia

Medycyna czosnkowa

Czosnek lekarstwem
Czosnek od wielu pokoleń jest priorytetowym składnikiem diety rodziny mojego ostatniego ślubnego a są to Niemcy pochodzenia Holenderskiego. Dlaczego właśnie czosnek?
Pradziad męża wyemigrował do Niemiec do pracy w kopalni węgla aby poprawić warunki życia rodzinie i tak się stało, ale po latach w wieku 50 lat zdiagnozowano u niego pylicę płuc i lekarze orzekli że zostało mu pół roku życia.
Pradziad nie przejął się zanadto wyrokiem i zajął się swoim zdrowiem sam, produkując nalewki z czosnku na spirytusie i pijąc codziennie rano, regularnie, kieliszek leku na czczo.

czwartek, 4 września 2014

Naturalne leczenie

Lecz się bańkami i naturalnymi lekami


banki lecznicze















Ponieważ nadchodzi jesień a z nią pluchy i chłody, mało odporne organizmy będą narażone na łapanie różnych infekcji. Zalecam więc z całą odpowiedzialnością stosowanie baniek. Mnie leczono bańkami i ja sama stosowałam tę metodę głównie moim córkom ale też zaprzyjaźnionym dzieciom ze znakomitymi rezultatami. Wychowałam moje dziewczyny zupełnie bez antybiotyków, choć wtedy właśnie, lekarze szaleli z antybiotykami jak zaczadzeni, byle katar i od razu antybiotyk - wyrzucałam recepty do śmieci. Dlaczego? Nie dlatego że antybiotyki jak wiadomo sieją spustoszenie w organizmie niszcząc ochronną florę bakteryjną, wtedy jeszcze o tym nie wiedziano. Wyrzucałam recepty, bo od zawsze byłam przeciwniczką faszerowania organizmu jakimikolwiek lekami. Firmy farmaceutyczne na mnie nie zarabiają.

środa, 27 sierpnia 2014

Naukowa wizja życia po życiu

Świadomość nie umiera

zycie po smierci
"Biocentryzm: Jak życie i świadomość są kluczem do zrozumienia natury wszechświata"

książka w ktorej doktor Robert Lanza napisal że życie nie kończy się, gdy ciało umiera i praktycznie może trwać wiecznie.
Dr Robert Lanza został uznany przez New York Times za trzeciego najważniejszego żyjącego naukowca. To specjalista w zakresie medycyny regeneracyjnej, mechaniki kwantowej i astrofizyki. Według jego hipotezy, to świadomość jest podstawą wszechświata tworząc materialny wszechświat a nie odwrotnie. Lanza mówi że prawa natury i stałe kosmologiczne wydają się być dostrojone do takiego istnienia życia, a inteligencja istniała przed materią.
Biocentryzm to teoria, że śmierć świadomości po prostu nie istnieje. Śmierć jest tworem ludzkim  identyfikacją ze swoim ciałem które wcześniej czy później musi umrzeć ale świadomość istnieje poza ograniczeniami czasu i przestrzeni,
zatem świadomość bywa w czasie i przestrzeni, jak na przykład moja i twoja tu i teraz.

inne zycie po smierci''Śmierć nie jest końcem, tylko kolejnym etapem'' - mówi holenderski kardiolog dr Pim van Lommel, autor książki "Wieczna świadomość". W 2001 roku w prestiżowym piśmie naukowym "Lancet" napisał ''Nasza świadomość nie zna początku ani końca. Jest niezależna od naszego fizycznego ciała''.
Wieczna świadomości oznacza, że nasz mózg spełnia funkcję odbiornika i przekaźnika, a nie twórcy naszej świadomości. To tak, jak z radiem czy telewizorem, wyłączamy, a programy dalej trwają.

Doktor Eben Alexander, neurochirurg z Uniwersytetu Harvarda uważa, że balansując na granicy życia i śmierci będąc w siedmioletniej śpiączce był po drugiej stronie naszego życia i zobaczył że człowiek wcale nie traci swojej świadomości wraz z nadejściem momentu śmierci fizycznej.

Nowa nauka - Postmaterializm

Naukowcy świata robią przygotowania do stworzenia nowego rodzaju nauki postmaterialistycznej by moc przybliżyć się do tej niematerialnej materii. W przyszłym roku zaplanowano konferencję w USA z udziałem fizyków kwantowych, lekarzy i filozofów. Oj będzie ciekawie!

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Świadomość śmierci daje świadomość życia!





























Żyjemy w niepamięci że umrzemy, co sprawia że nie doceniamy swojego życia. Wiedza o własnej śmiertelności jest wypierana ze świadomości zmową ogólnego milczenia, Nawet ci którzy się otarli o śmierć, uniknęli cudem wypadku np., natychmiast o tym zapominają, bo o własnej śmierci się nie myśli i nie mówi. Tak jak popularna jest śmierć tak niepopularne jest pamiętanie o tej chwili.
A przecież świadomość śmierci ma niezwykłą moc uzdrawiania naszej psychiki. Powoduje nabranie dystansu do siebie, swojego życia i przewartościowuje w cudowny sposób. Myślenie o swojej śmierci pozwala na odpuszczenie sobie kurczowego trzymania się wielu naprawdę niepotrzebnych rzeczy i gonienia za bzdurami, natomiast pozwoli dostrzec co jest istotne.
Taki drobiazg, pamiętanie o własnej śmierci może zmienić wartość naszego życia diametralnie!
Zaprzyjaźnijmy się zatem z tą myślą a zrobi dla nas dużo dobrego i stanie się możliwe tak żyć, że odejdziemy z tego świata spokojni bo spełnieni.

Kończę zatem na dzisiaj optymistycznym akcentem – memento mori

W następnym artykule napiszę o przejściu po śmierci w inne życie, co udowadniają naukowcy.

WYKORZYSTAJ WIBRACJE LICZB DLA SWOJEJ FIRMY




















Jeśli zakładasz własny biznes, skorzystaj z zasad numerologii a pomoże ci odnieść sukces. Nadanie odpowiedniej nazwy, pasującej numerologicznie do rodzaju działalności da właściwą wibracje firmie. Najbardziej zdrowe i uniwersalne nazwy to te, których suma wibracji liter wynosi - 1, 3, 8, a dla zakładów produkcyjnych i działalności budowlanej - 4, należy jednak pieczołowicie omijać ustawienia, które dawałyby sumę wibracji 13 przed sprowadzeniem do pojedynczej liczby – dobre jest 22 co daje 2+2 = 4, natomiast dla przedsięwzięć nasyconych jakąś misją dla świata, np. ochrona środowiska - korzystna jest wibracja 9.










Ważna jest też data otwarcia przedsięwzięcia którą zliczamy tak samo jak datę urodzenia sprowadzając do najprostszej liczby. 


 
JEDEN – patronuje firmom, które starają się wprowadzić na rynek zupełnie nowy produkt lub nowatorskie usługi.

DWA – jest doskonałe dla placówek opiekuńczych: żłobków, przedszkoli, szpitali, domów opieki … oraz dla firm sprzątających i porządkujących.

TRZY – sprzyja przedsięwzięciom rozrywkowym; restauracji, dyskotek, firm cateringowych, agencji reklamowych, aktorskich i artystycznych.

CZTERY – przyniesie profity w rolnictwie, rzemiośle, architektom, przedsiębiorcom budowlanym.

PIĘĆ – to wibracja dla branży sportowej i rekreacyjnej, również w akwizycji i zawodach związanych z podróżami np. salony samochodowe, biura podróży.

SZEŚĆ – odpowiednia dla twórczości i zawodów artystycznych, również dla kwiaciarni, aptek i sklepów z odzieżą.

SIEDEM – wyśmienita dla elitarnych klubów, drogich eleganckich sklepów, biur podróży oferujących ekskluzywne formy wypoczynku.

OSIEM – dla biznesu obracającego pieniędzmi na szeroką skalę, banków, dla wszelkich usług rachunkowych i księgowych oraz wielkich sieci sklepowych.

DZIEWIĘĆ – najlepsza dla instytucjach o charakterze dobroczynnym i charytatywnym, również dla prywatnego szkolnictwa i gabinetów psychologicznych.

wtorek, 19 sierpnia 2014

NATURALNE MANDALE - dobre finanse


























Dzisiaj obdarowuję was kochani mandalą na bezpieczeństwo finansowe. Życzę wszystkim stałego, nieprzerwanego dopływu gotówki, dla których pieniądze nie są celem, a środkiem dla estetycznego, zdrowego, radosnego, pięknego, mądrego życia.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Czarny kot 13-go w piątek






























Dawno, dawno temu, pewnego zimnego, zachlapanego wrześniowego wieczora, dokładnie trzynastego w piątek, odbywało się u mnie spotkanie ezoteryczne i jeden z uczestników, zresztą serdeczny przyjaciel, musiał 3 razy wyjść w trakcie, z powodu jakichś jego spraw. Po powrocie za pierwszym i drugim razem rzucał luźną uwagę, że w śmietniku głośno płacze jakieś maleńkie kocię (znał się, pracował w zoo i kochał miłością całkowitą i niepodważalną zwierzęta), na razie jednak nie wszedł tam, bo może matka je gdzieś przenosi i nie chce zostawić swojego zapachu. Kiedy przyjaciel wrócił za trzecim razem, zapytał kto chce kota i wyciągnął zza pazuchy maleńkie nieszczęście, które natychmiast rozdarło się wielkim głosem. Powiedział, że musiał go zabrać, bo to już za długo trwało i wniósł z tego, że zwierzaczek został po prostu skazany na śmierć. Kotek był przemarznięty, zupełnie łysy, z mokrym jeszcze pępkiem. Rozpoczęliśmy natychmiastową akcję ratowniczą. Bratowa pobiegła do swojego domu i przyniosła własną czapkę z lisa która po odwróceniu włosem do środka stała się przytulnym gniazdkiem dla malucha, moja mała córeczka znalazła wśród małych sąsiadek smoczka od lalki, ja masowałam zziębnięte ciałko, ktoś kupił mleko. Raniutko pojechałyśmy do weterynarza, który go dokładnie osłuchał i stwierdził: To się nie uda! Jest totalnie wyczerpany, ma zapalenie oskrzeli i jest pogryziony mocno przez wszy. Dał jednak zastrzyk wzmacniający, lekki antybiotyk i puder do ciała. I zaczęło się: leczenie i karmienie co dwie godziny na okrągło. Wbrew opinii lekarza kot przeżył i wyrósł na czarną jak smoła bestię z fosforyzującymi oczami. Kogo wzięłyśmy sobie do domu dowiedziałam się już po dwóch tygodniach, kiedy szłam uliczkami małej miejscowości nadmorskiej w Holandii (kot podróżował ze mną po Europie) trzymając w rozpięciu swetra między piersiami, już opierzonego pierwszym puchem malucha z bystrymi paciorkami niedawno otwartych oczu. Idące z naprzeciwka dwie Angielki, zachwyciły się wystającym łebkiem z łapkami i jedna z nich wyciągnęła rękę aby pogłaskać gnojka. Nie zdążyła. Kocię ze wściekłym sykiem dopadło ręki szpilkami swoich zębów i igłami pazurów! Krew się lała strugami, ja w popłochu błagałam o wybaczenie szukając chusteczki, ona przepraszała, że nie powinna była wyciągać łap, dopytując zdumiona, skąd wzięłam taką dzicz. I tak już zostało. Kot, który po 8 miesiącach okazał się być kocicą, pilnował domu i nas lepiej niż jakikolwiek pies wcześniej, a było ich wiele. Mój mężczyzna nie został w ogóle zaakceptowany, walczyła z nim wściekle drapiąc, gryząc, warcząc i bezczelnie, z upodobaniem zajmując jego ulubione miejsca. Hmmm, wiedziała wcześniej niż ja, że to facet do odstrzału, czyli do rozwodu. Mnie i moją młodszą córkę kochała nad życie, lubiła bardzo bratową od czapki, tolerowała zaledwie kilka bliskich mi osób, reszta musiała się podporządkować jej warunkom – wejść do domu mogli tylko jeśli powiedziałam żeby wpuściła, wolno im było usiąść w jednym miejscu i nie ruszać się, nie wolno było wyjść bez mojego wyraźnego zezwolenia. 
Ach! Mogłabym opasłą książkę napisać o niej i ani przez chwilę nie byłaby nudna, bo była to absolutnie niezwykła kocica, która przeżyła z nami 17 lat. Żadne zwierzę nie zapisało się tak wyjątkowo jak właśnie ona w naszym życiu i stanowczo kochałyśmy ją najbardziej. Zresztą nie mogło być inaczej z czarnym kotem z 13-go w piątek!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

NATURALNE MANDALE























Posyłam wam dzisiaj kochani mandalę SIERPNIA na radosne smakowanie końca lata. Czy czujecie ten zapach, ten urok chwil, tę poezję letniego sierpniowego słońca? Cieszcie się jeszcze letnim czarem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...