czwartek, 19 lutego 2015

Smaki i zapachy emigracji - cz X

Opuściłam hotel z hukiem

Wysmarowałam potężny elaborat na temat absolutnie wszystkiego co zauważyłam w tym chorym hotelowym systemie: poczynając od niemożliwie wyśrubowanego czasu na sprzątnie pokojów i skutków tego, kończąc na wszechwładzy superwizor-ów, podając dokładnie przyczyny (próbowałam zebrać podpisy pokojówek, to w końcu dotyczyło ich wszystkich - żadna nie podpisała).

Drugie pismo dotyczyło agresywnego mobbingu na mnie z opisem i że domagam się zadośćuczynienia – próbowałam znaleźć poparcie dla swojej sprawy ... i tak samo jak wyżej, co było do przewidzenia skoro we własnej sprawie nie zareagowały. 

Oba podałam managerom ze stwierdzeniem ze właśnie zakończyłam raz na zawsze prace u nich. Dwa identyczne listy wysłałam poczta bezpośrednio do dyrekcji hotelu.
Wiedziałam że nie mam szans na szczególną uwagę bo spędziłam w hotelu półtora miesiąca zaledwie, żadnych podpisów – nie byłam więc wystarczająco wiarygodna. 

Jednak po miesiącu zostałam wezwana na przesłuchanie w tej sprawie, do jakiejś komórki odpowiedzialnej za rozwiązywanie podobnych problemów, gdzie spędziłam jakieś dwie godziny na zeznaniach, co się dzieje naprawdę w hotelu. I na tym się skończyło, a ja nie miałam ochoty dalej tego ciągnąć i drążyć, bo w głowie miałam już zupełnie inne rzeczy w tym czasie.

Inna sprawa, że gdybym dostała poparcie uczestniczek niedoli, zostałabym i walczyła na śmierć i życie, ale dały nogę.

Co jakiś czas, zbyt rzadko, wybuchają ostre protesty przeciwko bezpardonowemu wyzyskiwaniu podstawowych pracowników przez najdroższe hotele świata - to nie tylko Marriott. Rządy próbują coś zrobić, narzucając na przykład konieczność wydłużenia czasu na robienie pokoju, podniesienie stawek, bardziej ludzkich wymagań itd. …, ale to działa tylko w momencie awantury, po czym wszystko wraca do 'normy'.


Więcej będzie jak najbardziej i dziękuję poganiaczom za poganianie mnie na dalszy ciąg.

 Wszystkie części - Smaki i Zapachy Emigracji
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...