piątek, 31 lipca 2015

Smaki i zapachy emigracji - cz XV

Jak zwolniła mnie z pracy angielska kasa fiskalna 

 

Miałam sen z milionem identycznych bukietów robionych na czas.  
Raz tylko we śnie spadałam w przepaść – przerażające, i to był porównywalny sen.

Cierpiałam, ale nie byłam moim zdaniem jeszcze gotowa do rozpoczęcia własnego biznesu, choć warunki w UK są rewelacyjne, faaantaastyczneee! 

Samozatrudnienie - Self Employed wiąże się z rejestracją nie później niż po 3 miesiącach od rozpoczęcia działalności, co powoduje automatyczne składki ubezpieczeniowe w … śmiesznej wysokości, i bardzo poważnego nerwowego ataku śmiechu dostałam jak sobie porównałam złodziejsko krwiopijcze składki ZUS w Polsce, a mianowicie ponad 1000 zł. miesięcznie w roku pańskim 2001, kiedy nie wykazywałam dochodów a straty, bo dokładałam jeszcze do biznesu a dzisiaj - niewiarygodne ale prawdziwe, to już 2375,40 zł i to jeden z głównych powodów mojej emigracji, plus parę innych. 

czwartek, 23 lipca 2015

Z cyklu filmy które trzeba obejrzeć

Zmiana Paradygmatu Edukacji - Sir Ken Robinson

 

wtorek, 21 lipca 2015

Ogród wielopoziomowy na skarpie

Z zakamarków pamięci Wiedźmy

 

ogrod wielopoziomowy

 

 

 

 

 

 

 

 

 








Było takie miejsce na ziemi, gdzie panowała totalna szczęśliwość, do którego wracam czasami myślami zdając sobie sprawę że byłam w raju, o  czym nie wiedziałam w dzieciństwie i wczesnej młodości.
To było u moich dziadków, gdzie spędzaliśmy wakacje, święta i wolne dni przez wiele, wiele lat.
To miejsce było wyjątkowe pod wieloma względami. Sam dom był wyjątkowy. Stał na brzegu bardzo wysokiej skarpy nad Wisłą z takimi widokami niczym niezakłóconymi, że dech zapierało. Patrzyło się przez weneckie okna lub z ganku, na wijącą się rzekę w dole wśród zieleni i na zachodzące słońce tonące w wodzie co wieczór, w cudownych barwach, przy wtórze kumkających żab. Obłędnie piękne.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Z galerii moich klientów

Mój stały klient 

 

wies polska

Piszę dzisiaj o jednym z moich wieloletnich klientów, który mnie niezmiennie zadziwia i wprawia w zachwyt totalny. 
To młody prosty mężczyzna, człowiek ziemi, ktoś kto nie wie, że dzięki takim jak on nasza planeta jeszcze istnieje.
Przyszedł do mnie kilka lat temu ze strachem w oczach. 
Nie, nie, nie mnie się bał. Stracił poczucie wiary w sens tego co robi. 
Przyjechał do Londynu zarabiać pieniądze aby wesprzeć rodzinne gospodarstwo. 
Narysował mi to gospodarstwo na kartce, ze szczegółami.

 – Tu była wygódka, ale już zrobiłem prawdziwa łazienkę w domu, tu była taka dróżka do nas, o taka, ale teraz zrobiliśmy porządną drogę bitą, o taką, a tu jest staw co go oczyściliśmy, a teraz buduje, o tu, taka oborę nowoczesną … .

Wszystko to rysował i opowiadał z taką miłością i zachwytem, że wiedziałam że zetknęłam się z czymś wyjątkowym dzisiaj, najprawdziwszym. 

Tyrał jak szalony tutaj na lotnisku, a jednocześnie rozglądał się za kobietą, bo jak powiedział, czas już najwyższy założyć rodzinę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...