sobota, 23 kwietnia 2016

Jak w kalejdoskopie - rozdział 24

Znowu zmiany

 

Ha, ha, ha … No więc NIE. Nie ma takiej opcji abym podjęła współpracę z tobą - oświadczyłam.
Człowiek, który nie szanuje własnych dzieci i własnego psa, jest zdolny do wszystkiego. 
Aż mnie drobny popłoch ogarnął, jak zobaczyłam oczami wyobraźni jakby ta współpraca z nią wyglądała.
Zresztą któregoś dnia poprosiła mnie abym została z małym podopiecznym do 15:00, bo ona musi jechać prosto z pracy coś niezwykle ważnego załatwić i zapłaci mi ekstra.
Jakież było moje zdumienie, kiedy po powrocie godzinę wcześniej niż zapowiadała, oświadczyła, że nie zapłaci mi bo nic nie załatwiła i przecież wróciła szybciej.
- Przepraszam najmocniej, ale ja spędziłam z twoim synem 7 godzin więcej, w czasie kiedy powinnam odsypiać noc, i co to za wymówka że nie zapłacisz bo nie załatwiłaś swojej sprawy?!
To ja mam płacić za twoje niepowodzenia? Zadziwia mnie sposób twojego myślenia.
….

W rezultacie ostrej dyskusji, zapłaciła.
Pomysł kwiaciarni internetowej przyznam był ponętny, bardzo ciekawy i z inną osobą mogłoby być fantastycznie tak pracować, ale nie z nieprzewidywalną znerwicowaną wariatką.
Moja odmowa spowodowała jej głęboką niechęć do mnie i pomysł … aby się mnie pozbyć.
Już następnego dnia oświadczyła mi, że przyjedzie jej mama za dwa tygodnie opiekować się małym.
Podała nawet powód.
- Wiesz ja trochę pochopnie przyjęłam cię, bo tak naprawdę nie stać nas.
Od razu pomyślałam, że wracam do Londynu – ach, huraaa! 
Najwyraźniej wystarczająco odpoczęłam od zgiełku i tempa Londyńskiego. 
Poza tym, zadziwiające, ale brakowało mi Tarota. No i najważniejszego, moich przyjaciół londyńskich.

Nie wiedziałam jeszcze gdzie i jak, bo za krotko tu byłam (raptem miesiąc), aby odłożyć wystarczającą ilość pieniędzy na moje własne pomysły życia, ale wiedziałam że wracam.
Zaczął mi się rysować plan.
Jeszcze raz muszę trafić jako opiekunka z pokojem, aby uzupełnić fundusze.
- Jeśli chcesz się mnie pozbyć tak nagle, poproszę o dobre referencje.
Nie chciała, ale dala. Mam siłę przekonywania. 

Mój laptop grzał się od poszukiwań i znalazłam rodzinę z małą dziewczynką do opieki, z pokojem, a wszystko w Londynie oczywiście. 
Szybko, bo miałam już 3 fantastyczne referencje, dwie jak pamiętacie spreparowane i tę stąd wymuszoną.
Wyszła mi drobna zemsta za wyrzucenie, bo wyjechałam przed babcią do opieki o cały tydzień wcześniej, co tragicznie zmartwiło Znerwicowaną, ale nowi pracodawcy potrzebowali mnie natychmiast jak się wyrazili. 


Zostałam odwieziona przez głowę domu, która tym razem zrezygnowała ze snu na górze.
Wniósł mi nawet walizki do nowego domu.


No i tu się zaczęła prawdziwa jazda! 
Taka, jakiej nie przewidziałabym w najśmielszych snach.
Tylko z tej pracy mogłabym napisać książkę i zapewniam, ani przez chwilę nie nudzilibyście się.

Wszystkie rozdziały Smaki i Zapachy Emigracji