sobota, 3 września 2016

Ach jak przyjemnie - rozdział 30

Ale nie do końca 


rozdzial 30

Następnego dnia Chinka zachowywała się jakby nigdy nic. Krążyła wokół fotela do którego się zabrałam zaczynając od mierzenia i cięcia obiciówki w cudowne gęste kwiaty. Wybrałyśmy się też do najbliższej pasmanterii po nici i igłę specjalna.
W drodze dopiero, z bólem w głosie, grzecznie, żachnęła się że nie chce tego łóżeczka w tym pokoju, bo przeznaczyła go na swój salonik - garderobę. Pewnie w nocy to wymyśliła, bo o niczym takim wcześniej nie słyszałam, ale nie zniknęły ciuchy z łóżeczka, dorzuciła nawet na stos te z wieszakami, nie miała więc ich gdzie upchnąć, choć w tym pokoiku stała szafa z wiecznie otwartymi drzwiami i widziałam, że mogła tam sporo dołożyć.
- Do mnie nie wróci – oświadczyłam całkiem spokojnie - bo postawiłam teraz pod oknem biurko i jest mi znacznie wygodniej i luźniej. Dlaczego nie wstawisz do swojej sypialni? Dzidzia miałaby gdzie spać.
- Mała śpi z nami i tak pozostanie.
No tak, w sypialni stoi kołyska, w której dziecko też nie śpi tylko kot, mogłam się więc domyślić.
- Hmmm, w takim razie będę je musiała sprzedać.
Faktycznie, w ciągu dwóch dni łóżeczko zostało zabrane i rzeczywistsze zaczęła urządzać garderobę. Ściągnęła skądś piękne kryształowe lustro w zabytkowej ramie i bieliźniarkę wspaniale pasującą do starej szafy.
rozdzial 30
Wspólnie z radością urządzałyśmy pokoik, cieszyła się za moimi plecami kiedy przybywało obicia na fotelu i w takich chwilach naprawdę lubiłam tę małpę chińską, bo nadawałyśmy na tych samych falach, miała też duszę artystki.
Tak ją lubiłam, że zapomniałam jej przypomnieć, że jeszcze mi nie zapłaciła za poprzedni tydzień, a był już czwartek. Każdego tygodnia musiałam się dopraszać, co czyniłam w okolicach środy, i czar znikał na dobre dwa dni, bo następowała wojna o godziny i traumatyczne wręczanie mi pieniędzy, za każdym razem ze słowami: - Ty zarabiasz więcej niż ja!
Robiła się fatalnie złośliwa na ten czas.
Potrafiła mi na przykład powiedzieć.
rozdzial 30


- Nie pójdziesz ze mną bo wyglądasz jak kurwa, idź się przebrać.
To z powodu mojego dekoltu w bluzce, który nieco odkrywał piersi.
Nie przebiorę się, bo nie chcę wyglądać jak ty, czyli chłop z cipą. Idź sama. I jak jeszcze raz mnie tak nazwiesz, natychmiast się stąd wyniosę. Nie będę znosiła obelg.


Szczuplutki miał ubaw po pachy. W ogóle się z nami nie nudził. Przyznam że ja też, a i ona na pewno nie. Z całą pewnością zrodziło się u nas coś na kształt współzawodnictwa, która której lepiej dopiecze.

 Wszystkie odcinki Smaki i Zapachy Emigracji
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...