piątek, 31 lipca 2015

Smaki i zapachy emigracji - cz XV

Jak zwolniła mnie z pracy angielska kasa fiskalna 

 

Miałam sen z milionem identycznych bukietów robionych na czas.  
Raz tylko we śnie spadałam w przepaść – przerażające, i to był porównywalny sen.

Cierpiałam, ale nie byłam moim zdaniem jeszcze gotowa do rozpoczęcia własnego biznesu, choć warunki w UK są rewelacyjne, faaantaastyczneee! 

Samozatrudnienie - Self Employed wiąże się z rejestracją nie później niż po 3 miesiącach od rozpoczęcia działalności, co powoduje automatyczne składki ubezpieczeniowe w … śmiesznej wysokości, i bardzo poważnego nerwowego ataku śmiechu dostałam jak sobie porównałam złodziejsko krwiopijcze składki ZUS w Polsce, a mianowicie ponad 1000 zł. miesięcznie w roku pańskim 2001, kiedy nie wykazywałam dochodów a straty, bo dokładałam jeszcze do biznesu a dzisiaj - niewiarygodne ale prawdziwe, to już 2375,40 zł i to jeden z głównych powodów mojej emigracji, plus parę innych. 

Angielski ZUS czyli National Insurance to składka w wysokości 2,80 funty tygodniowo obecnie, bo nastąpiła bardzo poważna podwyżka o całe 0,05 od momentu o którym mówię czyli po kilku latach, czyli do zaplaty12 £ miesięcznie w 2015! 

Ja płacę nieco więcej, bo przekroczyłam pewne progi, nawet nie pamiętam ile dokładnie, bo taki drobiazg trudno nawet zauważyć w finansach. 
 
Ale wybiegłam za daleko, bo przecież jestem jeszcze w kwiaciarni.Wracam zatem do tematu.
 
Nie czułam się jeszcze gotowa bo: nie miałam odpowiedniego zaplecza finansowego aby przejść na swoje i kalkulowałam że potrzebuję jeszcze 3-ch miesięcy dla uzupełnienia zaskórniaków, oraz nie miałam wystarczającej ilości że się tak wyrażę towaru, czyli moich czapek i szalików z którymi chciałam wyjść na wymarzony kultowy bazar na Camden. 
 
Ale … zwolnili mnie! Zaraz po tym śnie. 
Byłam tak nieszczęśliwa w pracy tego dnia, że popełniłam fatalny błąd. 
Otóż wbiłam na kasę fiskalną zakup za 65,00 £ tak jak to napisałam tu właśnie, czyli po polsku, a powinno było być 65.00 £. Ponieważ był przecinek zamiast kropki, maszyna zrozumiała 65 tysięcy funtów, bo przecinki oddzielają tysięczne w Anglii, o czym oczywiście wiedziałam i jak dotąd nie myliłam się. 
Przyjęłam właściwą kwotę, trzasnęłam palcem zapłacone i zdrętwiałam jak zobaczyłam co się wydrukowało na taśmie. 

panic















Nikt tego nie zauważył, no nikt! 
Do końca dnia pracy kombinowałam, że się nie przyznam, w końcu dużo osób pracuje … ale nie dałam rady, ni cholery. Zaraz po przebraniu się, podeszłam do swojej liderki i powiedziałam co się stało. 

Długo szukałyśmy tego błędu na kilometrach taśmy, ale znalazłam, pokazałam, wyjaśniłam, ona wzięła w kółko długopisem te tysiące, zapisując obok właściwą kwotę, podziękowała, a ja wreszcie złapałam oddech - ufff. 
Słowo, byłam z siebie dumna, a fakt, że dwie godziny później otrzymałam telefon że mam nie przychodzić do pracy, wcale tego nie zmienił, wręcz przeciwnie, czuję się lepiej do dzisiaj. 
 
Tym oto sposobem, w przyspieszonym tempie, pozbyłam się koszmarnych snów i zwrot życiowy który planowałam na później, musiałam wdrożyć wcześniej. A to już inna bajka, o czym oczywiście napiszę

Wszystkie odcinki TU